Nawet nie zwracałam na nauczycielkę, która wyzywała właśnie chłopaka, za to co zrobił przed chwilą, chwila to ja powinnam go wyzywać.. Więc dlaczego uśmiecham się jak głupia? Gdy tylko Satoru chociaż lekko się odwrócił, po prostu nie umiałam ukryć swojego uśmiechu i lekkich rumieńców, które przy tym gościły. W końcu lekcja dobiegła końca, a nauczycielka wręcz spiorunowała nas wzrokiem, gdy wychodziliśmy
- Spotkamy się na przerwie obiadowej - powiedział dotykając mojego policzka kciukiem - Znowu masz gorączkę? - zapytał z uśmiechem pokazując swoje kły
- To przez słońce - powiedziałam tak jakby to było coś oczywistego
- Dzisiaj nie ma słońca - wymruczał
- Będę czekać na dworze na ławce - powiedziałam łapiąc go za rękę i robiąc krok w jego stronę - Nie spóźnij się - dodałam nieco cisze, poczułam nagle jego rękę na plecach i to jak przyciągnął mnie jeszcze bliżej siebie
- O to się nie martw księżniczko - powiedział z uśmiechem, odsunęłam się i posłałam mu jedynie uśmiech idąc w stronę swojej klasy. Na lekcjach siedziałam i nudziłam się strasznie, gdy w końcu była przerwa na obiad poszłam ze spokojem do stołówki, wzięłam kawałek kurczaka i jakąś sałatkę rozglądając się, nigdzie nie było Satoru więc wyszłam na zewnątrz, dopiero po chwili zauważyłam tackę z jedzeniem na ławce i leżącego chłopaka na ziemi, podeszłam do niego, miał zamknięte oczy więc cicho położyłam swoje jedzenie obok jego i usiadłam na trawię
- Bu - powiedziałam nachylając się nad nim
- Jednak jesteś - powiedział otwierając oczy
- Mówiłam, że przyjdę - wzięłam swoją tackę zajmując się jedzeniem. Jedliśmy śmiejąc się ze wszystkiego, jednak naszą sielankę przerwał nam dzwonek
- Muszę iść - powiedziałam wstając
- Jeszcze nie wchodzą - złapał mnie za rękę z uśmiechem
- Jak się spóźnię dostanę znowu dodatkowe zadanie - wytłumaczyłam uśmiechając się lekko - Do później - pokiwałam mu idąc w stronę sali, na szczęście się nie spóźniłam jednak i tak było nudno. Na ostatniej lekcji, zauważyłam Satoru no cóż chyba mamy zmianę, ale jak dla mnie może być, usiadłam na wolne miejsce przy oknie, kilka ławek dalej, nawet nie wiem kiedy położyłam się na ławce, nagle poczułam lekkie szturchanie
Otwarłam oczy i ujrzałam przed sobą roześmianą twarz Satoru
- Lekcja się skończyła śpioszku - powiedział ze śmiechem
- Już? - zapytałam przeciągając się
- Panno Tai! Długo ma pani jeszcze zamiar siedzieć?! - warknęła na mnie nauczycielka
- Już idę - wstałam i wzięłam swoją torbę. Szliśmy z Satoru, przez korytarz - To co powtarzamy zabawę? Ale tym razem w Akademii, bez wychodzenia - powiedziałam starając się zrobić jak najbardziej przekupną minę
( Satoru?)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.