piątek, 9 stycznia 2015

Od Tai Cd. Satoru

Leżałam nie wiedząc co powiedzieć, tylko jedyny problem był takie, że nie wiedziałam jakie on ma intencje, nie wiedziałam jak mam odbierać jego niektóre słowa. Wstałam starając się ukryć swoje rumieńce
- Gdzie idziesz? - zapytał zdziwiony
- Na chwile do kuchni - powiedziałam z lekkim uśmiechem. Zajrzałam do lodówki, na szczęście były tam jeszcze truskawki w misce, biorąc swój mały skarb udałam się z powrotem do pokoju. Chyba tak na prawdę chciałam po prostu poczuć chłód, aby moje różowe policzki wróciły do normalnego koloru. - Chcesz jedną? - zapytałam stojąc w drzwiach

- Z chęcią - powiedział z uśmiechem, usiadłam na łóżku podając mu truskawki. - Lepiej by smakowały z Twojej ręki - wyszczerzył się pokazując kły, no cóż wóz albo przewóz. Odłożyłam truskawki na stolik, który znajdował się obok łóżka, i w jednej chwili wisiałam nad nim
Ja wiedziałam czego chce, ale skąd mogłam wiedzieć co on chce? Jak on to widzi? Czy jak nie posunę się dalej to czy to co jest między nami nie minie, albo gdy wrócimy już do szkoły po prostu zapomni o tym wyjeździe, co jeśli stanę się dla niego obca, eh tyle myśli, tyle możliwości.
- Co... - zaczął, ale szybko mu przerwałam
- Chce wiedzieć -  powiedziałam patrząc mu w oczy - Kim dla Ciebie jestem i gdzie się kończą granicę - powiedziałam poważnie - Nie należysz do tych z których czyta się jak z otwartej księgi, dlatego chce to wiedzieć  - powiedziałam cicho czekając na jego reakcję

( Satoru?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.