czwartek, 1 stycznia 2015

Od Tris C.D. Lorcan


Nie miałam ochoty wziąć udziału w lekcji, nie miałam ochoty biegać, nie miałam ochoty na nic. Na początku lekcji, zanim wszyscy przyszli, podeszłam do nauczyciela.
- Przepraszam, ale strasznie źle się czuję, mogłabym dzisiaj nie brać udziału w lekcji? - zapytałam, mając nadzieję, że nauczyciel się nabierze.
- Hm... No dobrze, ale idź do pielęgniarki.
- Oczywiście, dziękuję - odpowiedziałam i podeszłam do Lorcan'a, któremu powiedziałam, że chce się urwać z lekcji. - To zobaczymy się na lunchu.
- Ok - odpowiedział, a ja wyszłam z sali, kierując się do pokoju. Musiałam sobie wszystko poukładać. Po piętnastu minutach, postanowiłam wyjść na dwór, by zobaczyć, czy ojciec tam jest, ale ku mojej uldze, było go tam. Posiedziałam chwilę na dworze, a potem kilka minut przed zakończeniem lekcji, weszłam na stołówkę, siadając przy stoliku, najbardziej oddalonego od okna. Chwilę potem przyszedł Lorcan i usiadł naprzeciwko mnie.
- I jak było na lekcji? - zapytałam.

<Lorcan?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.