- To jest twój pierwszy w życiu rysunek?! - zdziwiłam się, ale Toma
pokiwał głową. - Jest... Wspaniały. Rysujesz lepiej ode mnie, a ja
rysuję już trzynaście lat!
Chłopak się roześmiał.
- Idziemy na lunch? - zapytał.
- Jasne - odpowiedziałam. - Idź już, ja za chwilkę przyjdę. Muszę się przebrać, śmierdzę szpitalem.
Chłopak wyszedł z pokoju, a ja z trudem wstałam i otworzyłam szafę.
Jedyne co miałam czyste to... sukienka. Czarna sięgająca do kolan.
- Nie cierpię sukienek - mruknęłam, ale chcąc nie chcąc założyłam ją. Na
szczęście była niedziela, więc nie było lekcji. Powoli zeszłam na dół
na jadalnie. Zauważyłam siedzącego Tomę przy stoliku, na końcu sali.
Wzięłam jabłko ze stolika i usiadłam przy stoliku, opierając kulę o
ścianę.
- Tylko jabłko? - zapytał.
- Nie mam apetytu.
- To podoba ci się mój rysunek?
- Jest śliczny, naprawdę. Ale ty nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Jak ci się podoba mój obrazek? - zapytałam.
<Toma?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.