Westchnęłam, słysząc, że po Juliet tutaj nie było śladu. Ona chyba z pełną premedytacją mnie unika! Co za uparte dziewczę.
- Ja się poddaję! Nigdy jej nie złapię. - powiedziałam, wyrzucając gwałtownie w górę ręce.
- A kim jest Juliet? - spytała Matylda. Spojrzałam nieco w dół, gdyż białowłosa była niższa ode mnie, więc pochyliłam się lekko nad nią.
- Pewna niebieskowłosa osóbka, która za każdym razem znika, kiedy jej się żywnie podoba. - odpowiedziałam dziewczynie, wzdychając. Skoro dzielę z Juli pokój, to nie powinno być problemu, jeśli złapię ją wieczorem, bo nie miałam zamiaru znów się przeciskać przez te tłumy uczniów.
- Tak swoją drogą, ty też jesteś aniołem, prawda? - spytałam się jej, przekrzywiając głowę, co stało się na powrót moim nawykiem, a miałam się pozbyć tego przyzwyczajenia.
- A jestem. - uśmiechnęła się. Musiałam przyznać, że kiedy miała uśmiech na twarzy była bardzo urocza.
- Ile właściwie masz lat? - spytałam, marszcząc brwi. Na oko dałabym jej czternaście, ale ręki za to bym nie ucięła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.