poniedziałek, 16 lutego 2015

Od Meian, CD Zayn

Wymamrotałam pod nosem przekleństwo, odetchnęłam głęboko, podniosłam wysoko głowę i stwierdziłam, że nie jest tak źle. W sumie nie wiedziałam, dlaczego tak bardzo się denerwuję. Nadal należałam ich świata, także lęk przed spotkaniem osób od nas wydał mi się nadzwyczaj absurdalny. W końcu, co się może stać? Widziałam ich całkiem niedawno, żegnałam z żalem, a witałam z czystą przyjemnością. Tegoroczny, nieuzasadniony napad strachu właśnie został zaliczony, ej! To już prawie tradycja. Jęknęłam przeciągle, zwijając się w kłębek na łóżku. Po namyśle, uznałam, że tkwienie w czterech ścianach bynajmniej mi nie pomoże. Zmusiłam się do wstania, przeszłam kilka chwiejnych kroków, jakoś doczłapując się do umywalki w łazience. Opłukałam twarz wodą, zauważając, że jestem piekielnie blada, ale już po chwili zwymiotowałam do toalety. Pięknie, chyba naprawdę dostałam ataku. Jeszcze trochę, a zacznę rzucać przedmiotami o ściany czy trzaskać drzwiami. Wyrzuciłam z siebie wiązankę przekleństw, zmrużyłam oczy, wstałam, ponownie skierowałam się do umywalki i znowu umyłam twarz, następnie wyszorowałam porządnie mydłem ręce. Dopiero kiedy zaczęły mnie piec, uznałam, że przesadziłam i skierowałam się w stronę wyjścia z pokoju. Zdecydowanie potrzebuję teraz świeżego, ożywczego powietrza. Skierowałam się do ogrodu, usiadłam pod drzewem, opierając się plecami o ścianę i wygodnie przeciągając. Odchyliłam głowę, zamknęłam oczy, starając się nie myśleć. Dzień był gorący oraz duszny, słońce niemiłosiernie prażyło, ale cień drzewa dawał przyjemny chłód. 
- Wolne? - Kiwnęłam głową, słysząc czyjeś pytanie, nawet nie otwierając oczu. Poczułam, że ktoś siada obok mnie, również opierając się plecami o pień dębu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.