Zirytowana szukałam wzrokiem niebieskiej czupryny czy granatowych kocich uszów od kaptura bluzy, z którą Juliet się nie rozstawała. Jednak szukanie jej w takim tłumie było trudnym zajęciem, a Jack najwidoczniej nie miał pojęcia jak ją znaleźć czy złapać. Nawet wypytywanie innych lub zaangażowania w to kilku osób nie pomogło. Ta dziewczyna za każdym wymyka nam się z rąk jak mysz z łap kota! Zauważyłam nagle jakąś pierwszoroczną, rozglądała się za kimś. Nie zdążyłam do niej podejść i zapytać czy jej przypadkiem nie pomóc, ponieważ zostałam porwana przez uczniów, którzy zmierzali w przeciwnym kierunku. Westchnęłam ciężko, chyba wciągnę w to Nico, skoro się mniej więcej znają, to nie powinno być problemu. Znalazłam go po jakimś czasie w lesie, też go trudno znaleźć, ale co poradzić. Zmierzyłam, dziewczynę, która mignęła mi gdzieś wcześniej w tym morzu ludzkich ciał, uważnym spojrzeniem, a na mojej twarzy gdzieś się błąkał uśmiech.
- Nazywam się Alice. - przedstawiłam, szczerząc się jak głupia do sera i poprawiłam okulary, powstrzymując się przed ich zdjęciem, bo ciekawość nie chciała dać mi pokoju.
- Matylda. - zdradziła swoje imię białowłosa.
- Ach, właśnie nie widzieliście Juliet? - spytałam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.