- Żaden z was nie powinien mnie całować. - burknęłam. Taka była prawda. Wyrwałam się delikatnie blondynowi i stałam tak obrażona. Mokre włosy przykleiły mi się do twarzy, a moje oczy ciskały gromy. Jedynie deszcz przynosił ukojenie.
- Ale... - obydwoje odezwali się równocześnie, ale znieruchomieli. Uniosłam jedną brew zdziwiona, to nie była moja sprawka. Po chwili poczułam jak ktoś mnie obejmuje, zamarłam na sekundkę, by po chwili odetchnąć z ulgą, czując znajomy zapach mięty.
- Jesteście irytujący. - powiedziała zielonowłosa, głaszcząc mnie po głowie, jakbym była kotem.
- Ty... - warknął Leo.
- Przymknij się. - powiedziała równie miło, a ja się uspokoiłam. - Wracasz do skrzydła szpitalnego. - mruknęła mi do ucha Ria, a oni w końcu mogli się ruszyć.
- Jeśli któreś z was posunie się za daleko, nie zależnie od waszych intencji, oberwiecie po tych pustych łbach. - zagroziła, znikając im z pola widzenia. Rudowłosy mamrocząc coś pod nosem, zdjął bluzę i rzucił mi ją na głowę, żebym nie mokła, jednak niczego więcej nie zrobił. Kto, jak kto, ale Rialen nigdy nie rzucała słów na wiatr. Kiedy byliśmy z powrotem w pokoju schowałam się pod kołdrą, czując na sobie ich wzrok. Wystawiłam głowę zza białego materiału i zatrzymałam swój wzrok na Nico.
- Nico, chcę prztulasa. - dziecinna Alice daje o sobie znać, a Leo patrzył na mnie z niedowierzaniem.
- Ale... - obydwoje odezwali się równocześnie, ale znieruchomieli. Uniosłam jedną brew zdziwiona, to nie była moja sprawka. Po chwili poczułam jak ktoś mnie obejmuje, zamarłam na sekundkę, by po chwili odetchnąć z ulgą, czując znajomy zapach mięty.
- Jesteście irytujący. - powiedziała zielonowłosa, głaszcząc mnie po głowie, jakbym była kotem.
- Ty... - warknął Leo.
- Przymknij się. - powiedziała równie miło, a ja się uspokoiłam. - Wracasz do skrzydła szpitalnego. - mruknęła mi do ucha Ria, a oni w końcu mogli się ruszyć.
- Jeśli któreś z was posunie się za daleko, nie zależnie od waszych intencji, oberwiecie po tych pustych łbach. - zagroziła, znikając im z pola widzenia. Rudowłosy mamrocząc coś pod nosem, zdjął bluzę i rzucił mi ją na głowę, żebym nie mokła, jednak niczego więcej nie zrobił. Kto, jak kto, ale Rialen nigdy nie rzucała słów na wiatr. Kiedy byliśmy z powrotem w pokoju schowałam się pod kołdrą, czując na sobie ich wzrok. Wystawiłam głowę zza białego materiału i zatrzymałam swój wzrok na Nico.
- Nico, chcę prztulasa. - dziecinna Alice daje o sobie znać, a Leo patrzył na mnie z niedowierzaniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.