-jak sie ubierzesz to nic nie bedzie-powiedziałem spokojnie i podałem jej dresy i bluzę.
-dzieki-pisneła i szybko sie ubrała.
-Nigdzie nie idziesz!-leo warknał.
-niby czemu nie zaziębie sie bo jestem ciepło ubrana-burkneła i pokazała mu język. patrzyłem na nią i westchnąłem do leo.
-mi tez zalezy zebys sie nie zaziębiła.. 15 minut i wracamy okej?-popatrzyłem na nią prosząco.
-no .. 25..
-20-westchnałem i założyłem ręce.
-okej okej 20 minut
-i ani sekundy więcej-leo stał z boku gotowy.
-ja z nią pójde ty sobie lez-powiedział w moim kierunku.
-niee ja też lubię deszcz.. ide z wami-0uśmiechnałem sie i wyszliśmy . leo zaborczo trzymajacy em za ramie i jak lekko splatający nasze palce. na podwórku em momentalnie staneła w deszczu i uśmiechneła się w kierunku nieba. ja siadłem po daszkiem i przymykałem oczy biorąc głębokie oddechy. leo podszedł do em i nagle.. em.. złapał jej twarz i ją pocałwoał.. patrzyłem na to nie wiedząc co czuć. złamane serce ale powinienem być dla niej szczęśliwy ? chyba tak ale nagły dziwęk. głosne plask wyrwało mnie z czarnych myśli.
-odwal sie idioto ! -em patrzyła na leo morderczo i wydawała sie gototwa mu coś zrobić. podbiegłem do niej szybko i złapałem ją blokując a raczej starając sie blokowac jej furie.
-puszczaj nico!
-nie.. zabijesz go a to twój przyjaciel.
-ten idiota mnie pocałował.
-no to tymbradziej powinienem cie puścic ale nie .. nie zabijesz go będziesz żałowac-delikatnie zaczałem muskać jej ramie jedynym wolnym kawałkiem ciała. ustami. nic nie poradze to uspakajaa rece miałem zajęte. po chwili ochłoneła a ja ją pusciłem
leo stał zły.
-on cie moze całowac po ramieniu?
-on mnie uspakajał!
<wowowow>
-dzieki-pisneła i szybko sie ubrała.
-Nigdzie nie idziesz!-leo warknał.
-niby czemu nie zaziębie sie bo jestem ciepło ubrana-burkneła i pokazała mu język. patrzyłem na nią i westchnąłem do leo.
-mi tez zalezy zebys sie nie zaziębiła.. 15 minut i wracamy okej?-popatrzyłem na nią prosząco.
-no .. 25..
-20-westchnałem i założyłem ręce.
-okej okej 20 minut
-i ani sekundy więcej-leo stał z boku gotowy.
-ja z nią pójde ty sobie lez-powiedział w moim kierunku.
-niee ja też lubię deszcz.. ide z wami-0uśmiechnałem sie i wyszliśmy . leo zaborczo trzymajacy em za ramie i jak lekko splatający nasze palce. na podwórku em momentalnie staneła w deszczu i uśmiechneła się w kierunku nieba. ja siadłem po daszkiem i przymykałem oczy biorąc głębokie oddechy. leo podszedł do em i nagle.. em.. złapał jej twarz i ją pocałwoał.. patrzyłem na to nie wiedząc co czuć. złamane serce ale powinienem być dla niej szczęśliwy ? chyba tak ale nagły dziwęk. głosne plask wyrwało mnie z czarnych myśli.
-odwal sie idioto ! -em patrzyła na leo morderczo i wydawała sie gototwa mu coś zrobić. podbiegłem do niej szybko i złapałem ją blokując a raczej starając sie blokowac jej furie.
-puszczaj nico!
-nie.. zabijesz go a to twój przyjaciel.
-ten idiota mnie pocałował.
-no to tymbradziej powinienem cie puścic ale nie .. nie zabijesz go będziesz żałowac-delikatnie zaczałem muskać jej ramie jedynym wolnym kawałkiem ciała. ustami. nic nie poradze to uspakajaa rece miałem zajęte. po chwili ochłoneła a ja ją pusciłem
leo stał zły.
-on cie moze całowac po ramieniu?
-on mnie uspakajał!
<wowowow>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.