Spojrzałam na Leo, który wpatrywał się we mnie obrażony.
- Zwierzęta cię nigdy nie lubiły. - powiedziałam, ale w moim głosie nie był słychać żadnej złośliwej nuty. Po prostu pamiętałam, że zawsze tak było, nie wspominając o wycieczce do lasu i o spotkaniu gromadki wiewiórek, które go potem obrzuciły szyszkami.
- Oj, cicho bądź. - wymamrotał, ale lekki uśmiech pojawił się na jego twarzy.
- Angel, a ja to powietrze? - burknęłam w stronę psiaka, który po chwili zaczął piszczeć radośnie i wyrywać się w moją stronę. Nico podał mi labradora z uśmiechem, a ja z przyjemnością zaczęłam głaskać zwierze.
- Chyba Leo nie jest zadowolony, że pies z nim wygrał. - usłyszałam szept Rii przy swoim uchu i zerknęłam w stronę rudowłosego, który się intensywnie wpatrywał we mnie.
- Leo, przestań się tak na mnie gapić. - mruknęłam skrępowana, a chłopak posłusznie wykonał moje polecenie. Przeczesałam dłonią włosy i spojrzałam na Nico.
- Któryś z was ma karty? - spytałam, patrząc raz na Leo, raz na Nico.
- Mam. - mruknął rudowłosy, wyciągając z kieszeni talię kart.
- To zagrajmy. - powiedziałam, szczerząc się szeroko.
- Alice, tylko bez oszustw. - burknął tym samym przystając na moją propozycję. Spojrzałam wyczekująco na blondyna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.