środa, 11 lutego 2015

Od Jacka, CD Tris

Wpatrywałem się w swój lunch ze zmartwieniem. Minął już tydzień, najwidoczniej jeszcze była w szpitalu.
- Nie wiem, czemu się tak wpatrujesz w jedzenie, ale moim zdaniem jest w porządku. - powiedziała niebieskowłosa, która siedziała obok mnie, popijając malinową herbatę.
- Bardzo śmieszne, Juliet. - burknąłem obrażonym tonem, kątem oka widząc jak wzrusza niedbale ramionami. Chcąc, nie chcąc zabrałem się za jedzenie, bo niczego nie tknąłem, a bliźniaczka mówiła, że jest gotów zadzwonić po Mire, która z pewnością by mnie przywróciła do stanu niepoprawnego optymisty. Podniosłem wzrok słysząc znajomy głos.
- Dobry! Oczywiście, że możesz. - powiedziałem, uśmiechając się, a niezauważona przez nią siostra uniosła wysoko brwi, szczerząc się pod nosem.
- A więc to ty jesteś Beatrice, znaczy się Tris. - poprawiła się, obserwując dziewczynę znad kubka.
- Jestem Juli, siostra bliźniaczka tego przerośniętego olbrzyma. Miło mi. - przedstawiła się, a ja wiedziałem, że zastanawia się czy nie pójść w stronę innego stolika. Kopnąłem ją pod stołem, powstrzymując rozbawiony uśmieszek, zamiast tego przewróciłem teatralnie oczami.
- Nie słuchaj tego, konusa. - powiedziałem, śmiejąc się w duchu i mrugnąłem do Tris porozumiewawczo.
- Wypraszam sobie! Metr sześćdziesiąt osiem to przyzwoity wynik, to ty postanowiłeś urosnąć niczym sekwoja. - żachnęła się, nadymając policzki obrażona, ale widziałem, że jest równie rozbawiona, co ja. Nagle wstała ze swojego miejsca.
- Konus wam nie będzie wam przeszkadzać, więc rozmawiajcie, ile chcecie. - zaśmiała się i ruszyła w stronę wyjścia. Pokręciłem głową zrezygnowany, jednak uśmiech nie schodził mi z twarzy.
- Więc, co u ciebie? - spytałem, odwracając się w stronę dziewczyny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.