Po dyskusji z Ethanem, którego spotkałem w mieście, stwierdziłem, że mam ochotę kogoś zamordować, jednak wybrałem inny sposób na rozładowanie nerwów. Na domiar złego, kiedy chciałem poprawić okulary, jednym ruchem je złamałem. Wyrzuciłem je do najbliższego kosza, pocierając nasadę nosa zirytowany. Zignorowałem rozbawionego blondyna i rzuciłem krótkie "Żegnam" w jego stronę. Skierowałem się do najbliższego klubu, a potem usiadłem przy barze zdenerwowany, zamawiając jakiegoś drinka. Czując na sobie czyjś wzrok, skierowałem swój na jego właściciela, a właściwie właścicielkę. Na początku jej nie rozpoznałem, ale kiedy dotarło do mnie, że to była Tris, powstrzymałem nawykowe odkaszlnięcie.
- Można tak powiedzieć. - powiedziałem ze słabym uśmiechem, odganiając swoje myśli o rodzince i innych rzeczach.
- Chociaż patrząc na to, że niedawno byłaś w szpital, zasługujesz na odrobinę rozrywki. - stwierdziłem z nieco szerszym uśmieszkiem. Część mnie była bardzo spięta z powodu braku okularów, chyba muszę zadbać o ochronę dla niektórych, bo ich sekrety niechcący dostaną się w moje ręce, a tego zdecydowanie nie chciałem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.