Kiedy Nico wyszedł z pokoju, poszłam w jego ślady. Miałam nadzieję, że nie będą mnie szukać, bo nie miałam zamiaru się zatrzymywać czy uciekać przed goniącą mnie Alice w jakiejś bardzo "ważnej" sprawie. Jeśli akademia się nie będzie palić, nikt nas nie zaatakuje, nie ma najazdu rodzinki i tym podobnych rzeczy, nie mam zamiaru jej zobaczyć, póki nie wrócę wieczorem do pokoju Chaosu. Tymczasem zobaczę, czy parę innych iluzji się gdzieś nie włóczy. Po zwiedzeniu połowy szkoły stwierdziłam, że jest na razie czysto i niczego nie wyczuwałam. Tak bardzo skupiłam się na poszukiwaniach, że Lupia skorzystała z okazji i na mnie skoczyła. W ostatniej chwili złapałam te uparte kocisko, zataczając się do tyłu i plecami na kogoś wpadłam. Odchyliłam głowę, żeby spojrzeć tej w twarz osobie, którą okazała się być wyższa ode mnie brunetka. Czy ja jestem tutaj chodzącym krasnalem, czy tylko mi się wydaję.
- Wybacz, nasza wina. - powiedziałam, nie zwracając jak Lu zaczyna się łasić w jej stronę, co oznaczało, że zwierzę ją znało. Dobrze wiedzieć, może dzięki kotkowi nie będzie się gniewać?
- Wybacz, nasza wina. - powiedziałam, nie zwracając jak Lu zaczyna się łasić w jej stronę, co oznaczało, że zwierzę ją znało. Dobrze wiedzieć, może dzięki kotkowi nie będzie się gniewać?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.