Zakrztusiłam się po raz kolejny już-nie-tak-bardzo-gazowanym-co-chwilę-temu napojem, zaczynając myśleć, że właśnie odkryłam mój drugi zwyczaj, zaraz po wzruszaniu ramionami, ale i tak zdołał załapać się na podium chwał. Mój umysł przez kilka chwil próbował przeanalizować sytuację, dlaczego prawiczek nosi ze sobą gumki. Osiągnęłam szczyt absurdu, wymyślając coraz to nowsze sytuacje, wyjaśnienia i w końcu zdałam sobie sprawę, że kij mnie to powinno obchodzić. Sprawa Zayn`a, co robi, co nosi i z kim robi.
Już, zaraz, reklamacja, Meian do zwrotu! Moi rodzice zapewne przewracają się w grobie, słysząc, że osobiście żądam od nich podstawienia nowej mnie, powołując się na okres gwarancji trwający dwadzieścia lat. Starałam się za bardzo nie gapić na spodnie chłopaka, ale mój wzrok mimowolnie wciąż do nich wracał. Strzeliłam sobie mentalny policzek, wspominając starą obietnicę, złożoną w niekoniecznie trzeźwym stanie, odnośnie prób rozdziewiczania prawiczków - z serii ,,Nigdy więcej". Dopiero po zauważeniu machającej ręki chłopaka przed moją twarzą, zorientowałam się, że zadał mi pytanie.
- Borze Wszechlistny, nie kuś mnie - jęknęłam, z satysfakcją zauważając rumieniec na twarzy chłopaka. - Wybacz, o co pytałeś?
- Ile czekolady zjadasz tygodniowo - powtórzył, uśmiechając się szeroko.
- Ach, różnie. Licz po dwie, trzy czekolady dziennie, to wyjdzie średnio dwadzieścia jeden tabliczek. Ciesz się, że nie wiesz, ile słodzę. - Posłałam chłopakowi figlarny(*) uśmiech, osiem łyżeczek do filiżanki herbaty to wyczyn. - Szczerze mówiąc, nie wiem jakie pytanie ci teraz zadać. Może, czym się interesujesz?
(*) ZAWSZE chciałam użyć tego przymiotnika w związku z moją postacią, jakąkolwiek i nigdy nie znalazłam do tego dobranego momentu. xd
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.