wtorek, 10 lutego 2015

Od Ray'a - jak dołączyłem

To był mój ostatni dzień w Hitles - moim ulubionym miasteczku, w którym mieszkałem przez długi czas. Nie miałem tam nikogo z rodziny, miałem tylko kilku znajomych. Uciekłem z domu jak miałem piętnaście lat, moi rodzice, strasznie naciskali na naukę, nie pozwalali mi wychodzić z kumplami. Tylko nauka. Miałem jeździć tylko do szkoły i ze szkoły do domu. Gdy raz wymknąłem się, żeby spotkać się ze znajomymi, dostałem trzymiesięczny szlaban na wychodzenie z domu, nie licząc szkoły. Potem uciekłem z domu, mieszkałem w małym mieszkanku, aż do czasu, gdy dostałem list z Akademii Salem. Wyszedłem ze swojego mieszkanka i ruszyłem do sklepu spożywczego, gdzie kupiłem dwie bułki i kilka kawałków szynki. Wróciłem do domu i zjadłem kolację, a potem poszedłem spać, bo musiałem na drugi dzień, wcześnie wyruszyć do Akademii Salem. Zasnąłem od razu i obudziłem się o piątej. Zjadłem śniadanie, wziąłem plecak i wyruszyłem. Na początku biegłem, powietrze rozsadzało mi płuca. Oddech miałem coraz szybszy, ale nie przestawałem biec. Po kilku kilometrach zatrzymałem się i odpocząłem chwilę i znowu ruszyłem. Dotarłem do akademii około dwudziestej pierwszej. Pierwsze co, poszedłem do stajni, gdzie obejrzałem wszystkie konie. Chciałem się przejechać, ale wiedziałem, że najpierw muszę pójść do dyrektorki, muszę się rozpakować i tak dalej. Wszedłem do budynku i starałem się odnaleźć gabinet, ale nie potrafiłem, więc poszedłem, poszukać kogoś, żeby się zapytać, ale nikogo nie znalazłem na korytarzu, więc zapukałem do jednego z pokoi. Otworzyła mi dziewczyna.
- Witaj - uśmiechnąłem się i na przywitanie pocałowałem ją w rękę. - Mogłabyś mi powiedzieć, gdzie znajdę gabinet dyrektorki Akademii?

<Dziewczyno odpowiesz?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.