Stałam, spoglądając na Will'a nadal dość mało przytomnie. O czym on w ogóle gadał?
- Co ty pleciesz? - spytałam zdegustowana jego wrzaskami i tym, że przerwał mi chwilę przyjemności i błogości.
- Błagam, nie mów, że muszę ci tłumaczyć skąd się biorą dzieci... - jęknął.
Dzieci? Jakie...?
- O... - pisnęłam z przerażenia.
- Kiedy ty miałaś okres ostatnio...? - spytał siadając niepewnie obok mnie.
- Nie pamiętam... - wyskomlałam.
- To sobie przypomnij.
- Dość dawno... Nie wiem, nie liczyłam tego, nie było mi to do niczego potrzebne... Przecież wiesz, że ja...
Poczułam, że się trzęsę.
Cholera? Jaka ja byłam głupia! Jak mogła być tak nieodpowiedzialna? Jak mogłam nie pomyśleć? Do cholery, faktem było, że nigdy wcześniej z nikim nie byłam... Nawet za bardzo o tym nie myślałam, bo nie spotkałam nikogo, kto by mnie pociągał, kto zechciałby się do mnie zbliżyć... A raczej nikogo komu byłaby w stanie pozwolić się dotknąć. A teraz? Pierwszy raz... Z pierwszym chłopakiem, na którym zaczęło mi zależeć i...
To było straszne, przytłaczało mnie. Na domiar złego dalej szumiało mi w głowie, a racjonalne myślenie przychodziło mi z trudem.
- Wszystko będzie dobrze... - usłyszałam i poczułam, jak Will tuli mnie do siebie.
W jego głosie ie było zbyt wiele pewności, a w ręcz przeciwnie, bał się, czuła to... Doceniałam jednak, że chciał mnie pocieszyć.
Kolejne dni były... Dziwne. Z jednej strony spędzałam z Will'em sporo czasu, a z drugiej cała ta sytuacja jakoś nas od siebie odsunęła i czułam się przy nim niezręcznie. Tym bardziej, że oboje czekaliśmy każdego dnia jak na skazanie. Nie wiedząc, czy to co stało się między nami pociągnie za sobą konsekwencje czy nie. Każdy kolejny dzień był bardziej napięty.
Wstałam rano z bólem brzucha, a na pościeli dostrzegłam... ślady krwi. Nie lubiłam miesiączki, jak chyba każda kobieta, ale tym razem miałam ochotę skakać z radości. Od razu oczywiście wysłałam Will'owi sms'a z dobrą nowiną.
Dobrą, a jednak... Coś mnie martwiło.
Zależało mi wciąż na Will'u. Nie wiem czy szczerze go kochałam, ale było mi przy nim dobrze, tylko, że teraz... Teraz jakoś niezbyt wiele między nami było. On zaspokoił ciekawość, ja z resztą też. Nie byłam w ciąż... nic więcej nie musiało nas łączyć.
Usiadłam na kanapie i podciągnęłam kolana pod brodę, bawiąc się telefonem.
<Wiluś, jednak nie będziesz tatą ^.^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.