- Zanim odpowiem na twoje pytanie. W takim razie ja też jestem konus! Bo jestem jeszcze niższa od twojej siostry - odpowiedziałam z teatralnym smutkiem. - A wracając do twojego pytania, dopiero wróciłam, ale czuję się już dobrze. Nie było żadnych powikłań przy operacji, ale musiałam jeszcze zostać tydzień. Mało się nie powiesiłam na gumce od spodni. Nie cierpię szpitali. Tych pielęgniarek, które są wiecznie uśmiechnięte, ale nie są miłe - odpowiedziałam na pytanie Jacka, jedząc kanapkę. - A co tam u ciebie?
Zanim chłopak odpowiedział, rozległ się głos dyrektorki, rozbrzmiewający z głośników, rozstawionych po całej akademii.
- Beatrice Prior, proszę o niezwłoczne zjawienie się w gabinecie dyrektora. Powtarzam, Beatrice Prior, proszę o niezwłoczne zjawienie się w gabinecie dyrektora.
- Jesteś tu kilka godzin, a już coś zrobiłaś? - parsknął śmiechem Jack.
- Ha, ha. Bardzo śmieszne. Przecież u niej byłam. Pa, pa. Do zobaczenia - pożegnałam się z chłopakiem i wyszłam z jadalni, a potem bez pukania weszłam do pokoju, w którym szanowna pani dyrektor siedziała w fotelu, przed biurkiem.
- Coś zrobiłam? - zapytałam, siadając po drugiej stronie biurka.
- Nie. Po prostu musisz podpisać kilka papierów, proszę - powiedziała kobieta, podając mi trzy arkusze papierów. Jeden podpisałam od razu, bo dotyczył mojej nieobecności w szkole, podczas operacji. Drugi dotyczył utrzymywania porządku w pokoju i dobrych relacji ze współlokatorem, więc ten dokument też podpisałam od razu. A trzeci to był dokument, który dotyczył mojego przyjazdu do Akademii Salem i różnych sytuacji z nim związanych. Wszystko szybko podpisałam i wyszłam z gabinetu. Poszłam do pokoju i usiadłam na łóżku. Miałam ochotę zrobić coś fajnego, może nie skoczyć z dachu, ale pójść do jakiegoś klubu, czy coś w ten deseń. Przeszukałam wszystkie swoje ubrania, ale nie znalazłam nic fajnego, więc postanowiłam przerobić kilka rzeczy. Wzięłam za szerokie na mnie ciemne dżinsy i obcięłam je żeby sięgały mi przed kolana i żeby zostały postrzępione. Dużą dżinsową koszulę lekko zwężyłam i obcięłam rękawy, tak by powstały takie "grube ramiączka" Założyłam spodnie i bluzkę, którą włożyłam do spodni, ale luźno, wtedy powstała "przestrzeń" pomiędzy brzuchem, a materiałem. Ubrałam botki na dużym obcasie ze sznurowadłami i rozpuściłam włosy. Był już wieczór, więc ubrałam skórzaną kurtkę i wyszłam z akademii. Weszłam do autobusu i ruszyłam do miasta, gdy tam dojechałam weszłam do jakiegoś klubu, usiadłam przy barze i zamówiłam drinka. Chwilę później jakiś chłopak również wszedł do klubu i usiadł przy barze niedaleko mnie. Był to nie kto inny, jak Jack. Przysiadłam się z drinkiem obok niego, chłopak przez chwilę mnie nie rozpoznał, ale tylko przez chwilę.
- Hey. Widzę, że też masz potrzebę rozerwania się! - roześmiałam się, popijając alkohol zmieszany z sokiem.
<Jack?>
- Hey. Widzę, że też masz potrzebę rozerwania się! - roześmiałam się, popijając alkohol zmieszany z sokiem.
<Jack?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.