-zimno ci?-popatrzyłęm na chłopaka i zrozumiałem. miał już sine usta.. ja zmoją mocą to nie czulem chłodu. mogłem iść w śniezycę a płatki śniegu w zetknięciu z mną znikały, byłem jak nigdy nie gasnący ogień.
-mhmmmm-potarł ramiona. skupiłem się... nie wiem czy mi wyjdzie. na mojej dłoni zapłonął płomien i wysłałem go na chłopaka.
-unieś dłonie-nakazałem a ten je uniusł.
-okej.. a teraz zrób z nich miseczkę-powiedziałem. zrobił... i w jego dłoniach wylądowało ciepło. nie popazyło go ale grzało całe ciało.
-lepiej?-uśmiechnałem się i ruszyłęm dalej.
-tak! dzieki-uśmiechnał się.
-nie ma za co.. jak cos to bede do ciebie pisał jak bym zapomniał czegoś z lekcji.-uśmiechnałem się i zatrzymałem sie pod akademikiem.
-nooo sie wie-oddał mi ogien i poszedł do siebie.. nie było mi zimno .. ale ciekawe.. jak odczuwa sie zimno.. czy to takie pieczenie, mrowienie a moze... odrętwienie? nie wiem .. kiedy sie dowiem moze.. podobno jak sie umiera to jest zimno..popatrzyłem na paczkę papierosów..
-ja nie pale dla przyjemności,, jakpalę żeby umrzeć-przypomniał mi się tekst którym kiedys strzeliłem kolegą.ale taka była prawda.. palenie dla przyjemności to jak skakanie z dachu zeby poczuć wiatr.. jest kłamstwe. palimi bo chcemy się juz podświaomie zabić.. a to jets moim celem, wyjście z tego labiryntu
<M :)>
sobota, 14 lutego 2015
Od Zayna, CD Len
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.