Nico się denerwował i to bardzo, ale miałam nadzieję, że uda mu się w miarę uspokoić. Nie mogłam się bardziej mylić. Wyszłam z nim na zewnątrz, zapamiętać, znaleźć sposób na denerwującego się blondyna. Czułam się normalnie jak matka uspakajająca swoje dziecko, co mnie odrobinę bawiło. Z sali usłyszałam głos Leo, ale nie rozumiałam słów, więc nie wiedziałam, co śpiewa, a melodia zdawała się być dziwnie znajoma.
- A jednak mówił na poważnie. - zaśmiałam się pod nosem. Ostatnio słyszałam jego śpiew, bodajże trzy lata temu. Weszliśmy z powrotem do środka, by usłyszeć wyniki. Czekałam aż imię chłopaka padnie, zajął drugie miejsce. Nie tak źle, ale biedaczek najadł się tylu nerwów. Posmutniałam trochę, jednak do głowy wpadł mi pewien pomysł. Zupełnie nie w moim stylu, ale żyje się raz. Wspięłam się na palce i pocałowałam Nico w policzek.
- Nagroda ode mnie. - parsknęłam śmiechem, nieznacznie się czerwieniąc. Gdzieś w tłumie słyszałam cichy chichot Rii, który całkowicie zignorowałam. Będzie mi to wypominać do końca życia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.