Lubię walczyć, moim talentem jest niewidzialność. Za wodę podziękuję - ucięłam oschle i odeszłam. Wróciłam do pokoju i się wykąpałam. Założyłam czarne ciuchy i wyszłam na zewnątrz. Weszłam na jeden z budynków i usiadłam, tak aby nogi mi zwisały. Często tak robię, mimo że mam lęk wysokości, ale próbuje pokonywać swoje strachy, chociaż nie mam ich wielkiej ilości, . Musiałam odpocząć. No cóż... Wiedziałam, że się nie zaprzyjaźnię z tym chłopakiem. Najbardziej na świecie, nie znoszę, gdy ktoś mnie tak traktuje, nie znoszę chamskich ludzi. Nie miałam zielonego pojęcia kim on jest. Na szczęście jestem silna psychicznie, zajmuje się tym, więc choćby był cholernie wkurzający i wredny, nie zagnie mnie psychicznie. W walce jest dobry, ale mnie to nie obchodzi, wytrzymam. Siedziałam na dachu, dopóki zrobiło się ciemno. Zeszłam i w drodze do akademii, na moje nieszczęście, spotkałam tego chłopaka, który ze mną walczył. Chciałam go wyminąć, nie patrząc na niego, ale chwycił mnie za rękę. Wyrwałam się mu, żeby mnie nie dotykał.
- Czego chcesz? - warknęłam.
<Feliks?> Przepraszam, ale nie mam weny ;-;
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.