Spojrzałam błagalnie na Silie, która westchnęła i lekko trzepnęła zielonowłosą. Tylko ona umiała opanować tą irytującą istotę.
- W Black Jacka. - odpowiedziała spokojnie czarnowłosa i rzuciła dwie karty, wzdychając.- Wygrałam. - mruknęła, wstając, po czym obróciła się w stronę Leo. - Powoli zaczynam żałować, że po ciebie zadzwoniłam. Gdybym chciała wywołać w niej irytacje i kłótnie wokół zostawiłabym to Rii, przysłała Jacka, albo sama bym przyszła. - powiedziała, mrużąc oczy, a rudowłosy wzruszył niedbale ramionami, szczerząc się złośliwie. Uwielbiał jej dokuczać, a czarnowłosa wyglądała, jakby przez te lata uodporniła się na ataki chłopaka.
- To ja już wole Jacka. - burknęłam, opadając na materac. Leo posłał mi obrażone spojrzenie, a Silia zajęła się teraz Nico.
- My się nie znamy. Jestem Silia. - przedstawiła się, ignorując dwa mordercze spojrzenia, od Rii i Leo. Obydwoje byli zapewne obrażeni za jej wcześniejsze słowa i za to, że z pełną premedytacją ich ignoruje. - A teraz, żeby ci wynagrodzić kłopoty, które sprawił Leo, odpowiem ci na prawie każde pytanie dotyczące Alice. - klasnęła radośnie w dłonie, zadzierając głowę, żeby spojrzeć w oczy chłopaka. Zachłysnęłam się powietrzem, mała zdrajczyni!
- Nie zgadzam się! - zaprotestowałam, jednak wiedziałam, że zdziałam tyle co nic. Moja jedyna nadzieja w słowie "prawie". Plus nie mogłam jej zamienić w kamień, po pierwsze za bardzo kochałam tą złośliwą istotę, a po drugie nie działały na nią moje moce i po trzecie nawet jeśli by mi się udało, sama bym zginęła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.