Wzruszyłem ramionami, mrużąc oczy. Zdanie Niemej Wiedźmy obchodziło mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. Jest karta nie była bardziej wiarygodna od innych, ale posiadała pewną nutkę tajemniczości. Chociaż w dużej mierze mogło być to spowodowane jakimś piekielnym przeczuciem. Choć najłatwiej wszystko ująć w jeden sposób:
- Miałem taki kaprys. - Ponownie wzruszyłem ramionami i przeniosłem wzrok z Sili, na Młodą. Nawet w tej chwili, po roku bez żadnej wiadomości nie potrafiłem się na nią złościć, co zdecydowanie kiedyś mnie zabije.
Pożegnałem się z dziewczynami i czmychnąłem do biblioteki, zatapiając się w lekturze książki.
Zanim się zorientowałem zapadł już zmrok, a ja zostałem wyproszony z upragnionego miejsca pobytu ze względu na późną godzinę. Wziąwszy ze sobą dwie książki skierowałem się w stronę pobliskiego lasu, przeczuwając, że czeka mnie kolejna, bezsenna noc. Na moje (nie)szczęście po drodze spotkałem dziewczynę (ach, nadal nie wymyśliłem dla niej odpowiedniego imienia), którą chwyciłem za rękę. Westchnąłem, gdy się wyrwała. Właściwie, to sam nie byłem pewien, czy na pewno jest osobą o odpowiednich predyspozycjach do zostania czyimkolwiek podopiecznym, tym bardziej moim. Wydawała się być odważną dziewczyną z temperamentem, ale takich najłatwiej złamać. Chociaż? System w AS jest i tak mniej zwariowany pod tym punktem niż NAC, więc nie powinno być z nią tak źle po szkoleniu.
- Chciałbyś się rozwijać? - spytałem ją.
(Wybaczcie, brak weny. ;_;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.