Ziewnąłem szeroko, idąc korytarzem i czytając szkolne akta, które przygotowała dla mnie sekretarka. Niedbale przewracałem strony, rzucając tylko okiem na zdjęcia. Niby obiecałem, że je dogłębnie przeczytam i się nad nimi zastanowię, ale z drugiej strony wszystkie wyglądały praktycznie tak samo. Zdecydowanie niewiele w jakikolwiek sposób odbiegały od normalnego wizerunku normalnego ucznia akademii salemskiej. Było kilka osób z zaburzeniami psychicznymi, zadziwiające mieszanki, a także ktosie z porąbanymi zainteresowaniami i umiejętnościami.Co nie zmienia faktu, że w żadnym nie zdołałem wychwycić iskierki talentu, która sprawiłaby, że miałbym co robić. Wolałem dać Meian czas na ogarnięcie się, tym bardziej, że i do zarządu w AS dotarły wiadomości z tego, co się stało w lato. Życie bywa nieraz całkowicie bezsensu. Zwykle w momentach nudy zagrałbym z Mei, czy założyłbym się z nią o coś, a tak nie chcę jej zdenerwować, choć może wyszłoby jej to na dobre. Obchodzenie się z nią jak z jajkiem musi być wnerwiające, a nawet gdy próbuję się zachowywać normalnie, to i tak nie mogę. Pokręciłem z niedowierzaniem głową, wszedłem do pokoju i rzuciłem się na łóżko. Następnie wybrałem kilka formularzy, które zdawały się być w miarę interesujące. Może dzięki podopiecznemu przestałbym się nudzić? Poza tym, dawno nie dręczyłem żadnego rekruta, już prawie zapomniałem jaka to satysfakcja. Podkreśliłem markerem imiona osób, które miałem zamiar sprawić. Na pierwszy ogień pójdzie Beatrice, potem Niema Wiedźma. Chociaż? Życiorys oraz biografia jakiejś Kiry również wyglądała zachęcająco, ale i tak najbardziej powalił mnie jakiś jasnowłosy psychol, choć na zdjęciu wyglądał w miarę normalnie. Według formularza miał problemy z autoagresją i ogólnie agresją, a poskramianie takiego zwierzaka w sumie mogłoby być interesujące... Feliks, niczego nie planuj, bo jeszcze przedobrzysz i znowu skończyć z nudnym rokiem bez wnerwiania jakiegoś własnego, udręczonego dzieciaka. Wstałem i skierowałem się do Pokoju Księżycowego. Wszedłem bez pukania, zauważając dziewczynę na łóżku, która pisała coś w notatniku. Dzięki załączonemu do danych zdjęciu rozpoznałem w niej Beatrice. Pstryknąłem palcami, a ta odskoczyła jak oparzona, gdy zobaczyła mnie i uderzyła się głową o ścianę. Pokręciłem z niedowierzaniem głową.
- Ty, dojo, minut pięć od teraz, już, za spóźnienie kara - wyrecytowałem, odwróciłem się na pięcie i skierowałem w stronę wspomnianego pomieszczenia, oczekując przyjścia dziewczyny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.