Bez słowa wyjaśnienia zaatakowałem dziewczynę, popychając ją na ścianę. Uchyliła się przed kolejnym ciosem, próbując wprowadzić kopnięcie, które zablokowałem kolanem.
- Co ty, kurwa, wyprawiasz? - wrzasnęła, a w odpowiedzi ponownie boleśnie uderzyła plecami o ścianę. Cóż, jak igrać z ogniem, to tylko z tym podkręconym na maksimum. Zerknęła w stronę drzwi.
- Już uciekasz, tchórzu? - ziewnąłem teatralnie, wyraźnie ją denerwując. Prychnęła pod nosem i zaatakowała, a następną godzinę spędziła próbując mnie zranić. W myślach robiłem notatki na temat jej posunięć, a znając przewrotną i impulsywną naturę wilkołaków, dziwiłem się, że nadal utrzymywała się w ludzkiej postaci. Cóż, może jednak będzie z niej jakaś średniej jakości zabawka? Rzucała się na wszystkie strony, kopała, uderzała, nawet spróbowała szarpnąć pazurami. Na jej nieszczęście - jej starania poszły się praktycznie rypać, gdy ręką, bądź nogą blokowałem jej ciosem. Kolejną godzinę później, w czasie której zdołałem wyrzucić z siebie litanię na temat jej niskich umiejętności, ciągle ją podjudzając była wyraźnie zmęczona i po którymś z kolei upadku na ścianę, osunęła się po niej bezwładnie ciężko oddychając. Jej twarz była cała czerwona, nogi zapewne ociężałe, a jutro przy wstaniu każdy jej mięsień będzie wołał o litość. Co nie zmienia faktu, że byłem pod wrażeniem jej nadzwyczajnej wytrzymałości, którą przypisałem wilczemu pochodzeniu. Podszedłem do niej i kucnąłem przy niej, wyczarowując butelkę wody i podając dziewczynie, która spoglądała na nią nieufnie.
- Nie jest zatruta, nie miałbym żadnego pożytku z twojej śmierci, to raz. A dwa, lubisz walczyć i czy masz inne talenty? I trzy - przerwałem jej, zanim w ogóle zaczęła mówić po otworzeniu ust - dopóki mi nie odpowiesz nie wytłumaczę ci celu moich działań i męczenia cię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.