Pod drodze do pokoju zerknąłem w stronę okna, za którym padał śnieg. Uśmiechnąłem się pod nosem, uwielbiałem te białe śnieżynki, które przynosiły wiele radości, a przynajmniej mi, zimą. Ledwo wszedłem do pomieszczenia, a potem wyszedłem, trzymając w dłoni kurtkę, którą założyłem po drodze. Nie ma to jak latać po całym akademiku, idąc jedynie po kurtkę, bez której także mógłbym iść, ale mówi się trudno. Przy okazji zdjąłem okulary, skoro miała już tą bransoletkę, nie powinienem się bać, a poza tym tylko by mi zawadzały. Pogoda była nawet znośna, zaś biały puch pokrywał większość otoczenia. Kilkanaście chwil później byłem z Tris w mieście, a dziewczyna już trzymała swój laptop w dłoniach.
- Właściwie, co się z nim stało? - spytałem, patrząc na przedmiot, a dziewczyna zadała mi pytanie. Długo nie zastanawiałem się nad odpowiedzią, a na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- A dałabyś się zaprosić na gorącą czekoladę? - zadałem pytanie wesołym tonem, nie spuszczając z niej wzroku.
- Właściwie, co się z nim stało? - spytałem, patrząc na przedmiot, a dziewczyna zadała mi pytanie. Długo nie zastanawiałem się nad odpowiedzią, a na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech.
- A dałabyś się zaprosić na gorącą czekoladę? - zadałem pytanie wesołym tonem, nie spuszczając z niej wzroku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.