Zatrzymałam się na korytarzu przed oknem, wpatrując się w ciemne chmury.
- Czy ty przypadkiem nie lubisz burzy? - spytał mnie Jack, który stanął obok mnie, a ja wzruszyłam ramionami. Moje dłonie nadal drżały, a ja za wszelką cenę starałam się uspokoić szalejący strach wewnątrz mnie.
- Juli, trzęsiesz się.
- Wcale nie! - zaprzeczyłam, chociaż wiedziałam, że miał rację. Zadarłam głowę, nadymając policzki jak mała dziewczynka, a brat powiedział, żebym lepiej wracała do pokoju, bo powoli zamieniam się w galaretę. Wymamrotałam kilka niepochlebnych epitetów pod adresem bliźniaka, ale wiedział, że ja tak zawsze, ale to absolutnie zawsze, mówię, kiedy traktuje mnie jak dziecko.
Otworzyłam drzwi od pokoju, a tam rozpętana była trzecia wojna światowa. Oberwałam kolorowym jaśkiem w twarz i odrzuciłam go w stronę Hikari, po czym natychmiastowo się ulotniłam, za nim zalała mnie lawina poduszek. Usiadłam pod ścianą, wzdychając ciężko. Czasami czuję się, jakbym mieszkała z dziećmi.
- Czy ty przypadkiem nie lubisz burzy? - spytał mnie Jack, który stanął obok mnie, a ja wzruszyłam ramionami. Moje dłonie nadal drżały, a ja za wszelką cenę starałam się uspokoić szalejący strach wewnątrz mnie.
- Juli, trzęsiesz się.
- Wcale nie! - zaprzeczyłam, chociaż wiedziałam, że miał rację. Zadarłam głowę, nadymając policzki jak mała dziewczynka, a brat powiedział, żebym lepiej wracała do pokoju, bo powoli zamieniam się w galaretę. Wymamrotałam kilka niepochlebnych epitetów pod adresem bliźniaka, ale wiedział, że ja tak zawsze, ale to absolutnie zawsze, mówię, kiedy traktuje mnie jak dziecko.
Otworzyłam drzwi od pokoju, a tam rozpętana była trzecia wojna światowa. Oberwałam kolorowym jaśkiem w twarz i odrzuciłam go w stronę Hikari, po czym natychmiastowo się ulotniłam, za nim zalała mnie lawina poduszek. Usiadłam pod ścianą, wzdychając ciężko. Czasami czuję się, jakbym mieszkała z dziećmi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.