Kiedy się skończyła poduszkowa wojna, wysiadły korki. Westchnęłam, przeczesując dłonią włosy, kiedy Hikari i Silia wesoło gawędziły, Emmalice gdzieś wywiało, więc ja sobie przysypiałam, nie przeszkadzając nikomu. Z senności wyrwał mnie pisk, wymawiający moje imię. Zerwałam się na równe nogi, spodziewając się jakiegoś najazdu czy ataku, a tu po prostu Nico przestraszył się jakiegoś potwora i teraz tłumaczył się białowłosej co teraz tu robi.
- Opisz go. - westchnęłam, stając obok dziewczyny, jednak kiedy otrzymałam rzeczony opis, myślałam, że odstrzelę sobie łeb. Za dużo gier, Juliet, bo twój umysł zaczyna nieświadomie tworzyć iluzje, które sobie spokojnie wędrują po akademiku.
- To tylko iluzja, ale wybacz. Moja wina. - burknęłam zawstydzona, splatając za plecami dłonie. - Chociaż znając moje zakichane szczęście, jest teraz agresywna i nie będę umiała jej odesłać. - pomyślałam na głos, drapiąc się po głowie nerwowo.
- A ile ona tam będzie? - spytał, a ja miałam nadzieję uniknąć tego pytania.
- Eee... Tak gdzieś rano? - odpowiedziałam niepewnie, niszcząc jego nadzieje na spokojny sen w pokoju Chmury.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.