Przed chwilą przyjechałam do akademii. Byłam wściekła, a raczej nie powinno tak być. Rodzice wraz z rodzeństwem dosłownie wrzucili mnie do auta. Naprawdę. Temu zadaniu podjął się mój najstarszy brat. No cóż, muszę przyznać że nie skończyło się to za dobrze. Całą drogę bolała mnie głowa, bo w "walce" uderzyłam się. Po tym bliskim spotkaniu z walizką zostawiła na moim czole piękny, czerwony ślad. Chociaż nie mam się czym przejmować, bo i tak zasłania go grzywka, więc nie jest aż tak źle. Gorzej ma brat. Liczne rany od paznokci na rękach, torsie, twarzy i plecach... Kiedyś się zagoi.
Stanęłam pod akademią. Była ogromna. Zaczęłam się cicho śmiać na myśl, ile razy się tu zgubię. Nawet obstawiłam że ze cztery. Gdyby było tutaj rodzeństwo... Już zaczynam tęsknić za zakładami i zbieraniem kasy od przegranych. Chwyciłam za rączki od walizek i weszłam do środka. Najpierw poszłam do sekretariatu załatwić wszystkie sprawy związane ze szkołą i ogólnie pobytem tutaj. Wyszłam z planem lekcji i nazwą pokoju w którym będę mieszkać. Szłam wolnym krokiem po korytarzu rozglądając się w poszukiwaniu pokoju. Chodziłam tak przez dłuższy czas, aż w końcu trafiłam do celu. Z uśmiechem na twarzy weszłam do środka. Nikogo nie było. Szkoda. Położyłam walizki na wolnym łóżku. Zaczęłam w jednej z nich szukać jakiś ciuchów w które mogłabym się teraz ubrać, bo przyjechałam w długich spodniach i bluzie, a był upalny dzień. W końcu znalazłam jasne dżinsowe krótkie spodenki i ulubioną bluzkę odkrywającą dość dużą część brzucha. Była cała biała z czarnymi znakami "X" na plecach, a dokładniej łopatkach gdzie powinny być skrzydła. Podeszłam do lustra. Uśmiechnęłam się, gdyż podobało mi się to jak w tym wyglądam. Po chwili wyszłam z pokoju i znalazłam się przed akademią. Postanowiłam się trochę rozejrzeć i zorientować gdzie co jest. Po dłuższym czasie chodzenia znalazłam się w pięknym ogrodzie. Bardzo spodobało mi się to miejsce. Nie było w nim za dużo uczniów, a za to mnóstwo drzew pod którymi można było się śmiało położyć i wypoczywać. Znalazłam wręcz idealne miejsce do relaksu po podróży, i przed pierwszymi zajęciami w szkole. Położyłam się na miękkiej trawie. Zamknęłam oczy, a promienie słońca przyjemnie grzały mnie w twarz. "Może w końcu się chociaż trochę opalę"- pomyślałam. Leżałam tak chwilę po czym "słońce nagle znikło". Lekko otworzyłam jedno oko. Widziałam jakąś postać stojącą nade mną. Nie przypatrywałam się jej więc nie byłam w stanie określić kim jest.
- Czy możesz się przesunąć? Zasłaniasz mi Słońce.- powiedziałam spokojnym tonem.
Ktosiu?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.