Sam wróciłem do swojego pokoju. Wolałem dmuchać na zimne i poprosiłem Jack'a żeby jakby co obudził mnie o siedemnastej. Tak jak myślałem przysypiałem co pięć minut...
Chwilę spałem a później wziołem się za pracę domową. Gdy ją w końcu skończyłem było już po szesnastej. Szybko wziołem torbę i narzuciłem kurtkę po czym wyszłem. Postanowiłem że użyję mojej mocy żeby nie marnować czasu. W końcu nikt nawet tego nie zauważy. Po dwóch minutach stałem już koło przystanku. Było straszliwie zimno i padał śnieg. Pewnie się rozchoruję ale bynajmniej mniej nauki.... Po chwili w moją stronę szła już Tris.
- To gdzie idziemy? - zapytałem kaszląc
<Tris?wiem że krótkie>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.