poniedziałek, 16 lutego 2015

Od Meian, CD Zayn

Lato do tej pory było moją ulubioną porą roku. Podróże, nieogarnięci (aczkolwiek wspaniali) ludzie, zero zakazów i nakazów. Przyjazd do szkoły lekko zaburzył mój harmonogram, ale nadal lubiłam słońce i gorące plaże. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że z łatwością mogę je znielubić, jeżeli nadal ma tak prażyć. Zamknęłam oczy, zaczynając głęboko oddychać. W duchu modliłam się, żeby atak paniki przeszedł czym prędzej. Ostatnimi resztkami silnej woli starałam się powstrzymać od rozglądania się wokoło, w poszukiwaniu jakiegoś niebezpieczeństwa czy równie bzdurnej rzeczy. Zdecydowanie potrzebuję moich leków, szlag by trafił. Z wdzięcznością przyjęłam butelkę wody, wypiłam łyk, następnie starałam się oczyścić umysł ze wszelkich myśli. Jak przez mgłę słyszałam czyjś relaksujący głos, miałam nadzieję, że nie zirytowałam chłopaka swoim zachowaniem. Chciałam już wzruszyć ramionami (moja nowa tradycja), ale mięśnie odmówiły mi posłuszeństwa. Wymamrotałam pod nosem kolejne przekleństwo, zaczęłam jeszcze ciężej oddychać. Zorientowałam się, że najprawdopodobniej znowu mam gorączkę. Jęknęłam w duchu. Nawet nie wiem, w którym momencie zasnęłam, opierając głowę o ramię chłopaka, który bodajże nazywał się Zayn. Nie byłam pewna, czy to na pewno jego imię, czy mój umysł po prostu odmawia mi już posłuszeństwa. 

x X x

Otworzyłam oczy, następnie od razu je zamknęłam, jęcząc cicho. Zdecydowanie było dla mnie za jasno, niech ktoś zgasi światło, błagam. Dopiero po kilku chwilach mrugania, otworzyłam je ponownie, uznając, że powinny się już przyzwyczaić do światła. Uniosłam się na poduszkach, przeciągając się. Świat wydawał się wirować, ale już po chwili cały widok wrócił na swoje prawowite miejsce.
- Obudziłaś się? - Zamrugałam ponownie, starając przypomnieć sobie, skąd znam siedzącego przede mną chłopaka i co robię w gabinecie pielęgniarki. Ponownie jęknęłam, mamrocząc pod nosem przekleństwo.
- Raz przepraszam za kłopot, dwa dziękuję za pomoc - wymamrotałam i spróbowałam wstać, ale upadłam z powrotem na łóżko. - To zdecydowanie nie jest mój dzień, a zapowiadało się tak pięknie! - kichnęłam, powodując cichy śmiech u chłopaka. Posłałam mu wesoły uśmiech, teatralnie przewracając oczami.
- To było zamierzone! - prychnęłam, wywołując kolejny napad śmiechu u Zayn`a? Tak, chyba właśnie tak się nazywał.
- Jasne, już ci wierzę - odparł niezrażony. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.