Prychnałem. o wilku mowa. leo podszedł do nas.
- witaj księżniczko-zaśmiała się em i schowała w moim ramieniu chichocząc niczym hiena.
-a jak tam?-zapytał .. chyba wydawało mu się ze było to miłe przezwisko.
-a dobrze dobrze jutro jest ten mam talent szkolny nico śpiewa-powiedziałą em dumna z mnie i delikatnie pogłaskała niezauważalnie dla innych moją dłoń.
-wow... ja też-powiedział nagle leo
-he?
-ja też startuje śpiewam-powiedział
-od kiedy ty śpiewaasz?-zapytała em i uniosła brwi
-od .. dawna jak byś nie wiedziała-naburmuszył się i poszedł.
-no to masz konkurencję-em mnie przytuliła raz jescze. następny dzień nadszedł zbyt szybko. wyjście na scenę. nie czułem nóg dobrze że poprosiłem o krzesło.. wyczłapałem na środek. w tłumie szukałem jednej pary uczu.. a raczej okularów. znalazłem je szybko z boku.
pomachała mi i kiwneła głową. przełknałem ślinę
-dzieńdobry..
-witaj jak masz na imie?
-nico...
-okej.. co zaśpiewasz
-przyjaciele. eda sheerana
-okej powodzenia.
zaczałem delikatnie tracać struny i otwotzyłem usta.
-Nie jesteśmy
Nie, nie jesteśmy przyjaciółmi
Ani nigdy nie byliśmy
Po prostu staramy się trzymać kłamstwa w tajemnicy
Jeśli się dowiedzą, czy wszystko pójdzie nie tak?
I niebiosa wiedzą, że nikt by tego nie chciał
Więc mógłbym zawrócić
Ale twoje oczy poprowadzą mnie prosto do domu
A jeśli znasz mnie, tak jak ja ciebie
Powinnaś mnie kochać, powinnaś wiedzieć
Że przyjaciele śpią w oddzielnych łóżkach
I przyjaciele nie traktują mnie tak jak ty
Cóż, wiem, że wszystko ma swój limit
Ale moi przyjaciele nie pokochają mnie tak jak ty
Nie, moi przyjaciele nie pokochają mnie tak jak ty
Nie jesteśmy przyjaciółmi
Mogliśmy być kimkolwiek
Jeśli postaramy się zachować te sekrety
Nikt się nie dowie
Jeśli wszystko pójdzie nie tak
Nigdy nie dowiedzą się, przez co przeszliśmy
Więc mógłbym zawrócić
Ale twoje oczy poprowadzą mnie prosto do domu
A jeśli znasz mnie, tak jak ja ciebie
Powinnaś mnie kochać, powinnaś wiedzieć- zamknałem oczy.
-Że przyjaciele śpią w oddzielnych łóżkach
I przyjaciele nie traktują mnie tak jak ty
Cóż, wiem, że wszystko ma swój limit
Ale moi przyjaciele nie pokochają mnie tak jak ty
Nie, moi przyjaciele nie pokochają mnie tak jak ty
Ale wtedy, jeśli my się nie przyjaźnimy
Ktoś inny może cię też kochać
Ale wtedy, jeśli my się nie przyjaźnimy
Nie będę mógł nic z tym zrobić-cały caz patrzyłem nie[ewnie na em a ta kołysała się w rytmie moich ostatnich nut.
-dziękujemy-tłum klaskał a ja zszedłem z sceny. em do mnie podbiegła i przytuliła.
-świetnie !
-..odsuń sie-poprosiłem
-he czemu co jest?
-zaraz..-i nie zdążyłem odsunałem głowę i starałem się nie trafić na em. poprostu żygnałem z stresu.
-uh nicoś.. okej jest naprawde okej-poklepała mnie lekko po pleckach.
-dzięki-mruknałem i starałem się pozbierać.
-aż tak sie bałeś?
-tak..
-oh nicoś-przytuliła mnie mocno i delikatnie kołysała.. jak małe dziecko.
ktoś posprzątał a em zabrała mnie na dwór.
-oddychaj .. zaraz będą wyniki-powiedziała i lekko głąskała mnie po głowie
<em >
- witaj księżniczko-zaśmiała się em i schowała w moim ramieniu chichocząc niczym hiena.
-a jak tam?-zapytał .. chyba wydawało mu się ze było to miłe przezwisko.
-a dobrze dobrze jutro jest ten mam talent szkolny nico śpiewa-powiedziałą em dumna z mnie i delikatnie pogłaskała niezauważalnie dla innych moją dłoń.
-wow... ja też-powiedział nagle leo
-he?
-ja też startuje śpiewam-powiedział
-od kiedy ty śpiewaasz?-zapytała em i uniosła brwi
-od .. dawna jak byś nie wiedziała-naburmuszył się i poszedł.
-no to masz konkurencję-em mnie przytuliła raz jescze. następny dzień nadszedł zbyt szybko. wyjście na scenę. nie czułem nóg dobrze że poprosiłem o krzesło.. wyczłapałem na środek. w tłumie szukałem jednej pary uczu.. a raczej okularów. znalazłem je szybko z boku.
pomachała mi i kiwneła głową. przełknałem ślinę
-dzieńdobry..
-witaj jak masz na imie?
-nico...
-okej.. co zaśpiewasz
-przyjaciele. eda sheerana
-okej powodzenia.
zaczałem delikatnie tracać struny i otwotzyłem usta.
-Nie jesteśmy
Nie, nie jesteśmy przyjaciółmi
Ani nigdy nie byliśmy
Po prostu staramy się trzymać kłamstwa w tajemnicy
Jeśli się dowiedzą, czy wszystko pójdzie nie tak?
I niebiosa wiedzą, że nikt by tego nie chciał
Więc mógłbym zawrócić
Ale twoje oczy poprowadzą mnie prosto do domu
A jeśli znasz mnie, tak jak ja ciebie
Powinnaś mnie kochać, powinnaś wiedzieć
Że przyjaciele śpią w oddzielnych łóżkach
I przyjaciele nie traktują mnie tak jak ty
Cóż, wiem, że wszystko ma swój limit
Ale moi przyjaciele nie pokochają mnie tak jak ty
Nie, moi przyjaciele nie pokochają mnie tak jak ty
Nie jesteśmy przyjaciółmi
Mogliśmy być kimkolwiek
Jeśli postaramy się zachować te sekrety
Nikt się nie dowie
Jeśli wszystko pójdzie nie tak
Nigdy nie dowiedzą się, przez co przeszliśmy
Więc mógłbym zawrócić
Ale twoje oczy poprowadzą mnie prosto do domu
A jeśli znasz mnie, tak jak ja ciebie
Powinnaś mnie kochać, powinnaś wiedzieć- zamknałem oczy.
-Że przyjaciele śpią w oddzielnych łóżkach
I przyjaciele nie traktują mnie tak jak ty
Cóż, wiem, że wszystko ma swój limit
Ale moi przyjaciele nie pokochają mnie tak jak ty
Nie, moi przyjaciele nie pokochają mnie tak jak ty
Ale wtedy, jeśli my się nie przyjaźnimy
Ktoś inny może cię też kochać
Ale wtedy, jeśli my się nie przyjaźnimy
Nie będę mógł nic z tym zrobić-cały caz patrzyłem nie[ewnie na em a ta kołysała się w rytmie moich ostatnich nut.
-dziękujemy-tłum klaskał a ja zszedłem z sceny. em do mnie podbiegła i przytuliła.
-świetnie !
-..odsuń sie-poprosiłem
-he czemu co jest?
-zaraz..-i nie zdążyłem odsunałem głowę i starałem się nie trafić na em. poprostu żygnałem z stresu.
-uh nicoś.. okej jest naprawde okej-poklepała mnie lekko po pleckach.
-dzięki-mruknałem i starałem się pozbierać.
-aż tak sie bałeś?
-tak..
-oh nicoś-przytuliła mnie mocno i delikatnie kołysała.. jak małe dziecko.
ktoś posprzątał a em zabrała mnie na dwór.
-oddychaj .. zaraz będą wyniki-powiedziała i lekko głąskała mnie po głowie
<em >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.