-przeklinam cie osoba która wykopała ten dół w zimi.. co ty sobie myślałeś.. złapie psa ? kurcze kogo chciałeś dziewice dla smoka łapać?-warknałem i wtuliłem się w psa.
-eh.... angel mam nadzieje ze bardzo mnie kochasz bo jak sie zrobi zimno i głodno to nie mam zamiaru cie zjesć..-patrzyłem psu powaznie w oczy.
-hee?
-ale czy ty masz zamiar zjeśc mnie?-zapytałem a ten przysunał się i zaczął lizac mnie po twarzy.
-pff znam twoje plany.. przejzałem cie.. nie zginę jako pierwszy.. nie chciał bym... chyba-wtuliłem twarz w bok szczeniaka i siedziałem. niczego poza ptakami i jakimiś innyymi zwierzętami nie słychać... jezus jestem idiotą pacnąłem się w czoło z otwartej dłoni.. dobra zwierze które przyciągnie uwage em na tyle żeby poszła do lasu mnie szukać?.. amm żadne
zaśmiałem się histerycznie.
-czekamy aż zobaczą że nas nie ma czy co?
-mhmpf-pies wydawał sie zmęczony.
-śpij popilnuję nas mały-poklepałem go i oparty plecami do ściany ziemi gładząc psa juedną ręką a drugą trzymając na kolanach nuciłem.. muzyka była ukojeniem no nie?
-wop wooop woop-wydawałem z siebie coraz to dziwniejsze dzwięki ...
zaczynało się robić ciemno co najgorsze. byłem dzięki swojemu szczęściu ubrany w miarę cieplo a na biodrach zawiązaną miałem bluzę ... moze nie zamarznę. otuliłem się i czekałem dalej
<em xd >
-eh.... angel mam nadzieje ze bardzo mnie kochasz bo jak sie zrobi zimno i głodno to nie mam zamiaru cie zjesć..-patrzyłem psu powaznie w oczy.
-hee?
-ale czy ty masz zamiar zjeśc mnie?-zapytałem a ten przysunał się i zaczął lizac mnie po twarzy.
-pff znam twoje plany.. przejzałem cie.. nie zginę jako pierwszy.. nie chciał bym... chyba-wtuliłem twarz w bok szczeniaka i siedziałem. niczego poza ptakami i jakimiś innyymi zwierzętami nie słychać... jezus jestem idiotą pacnąłem się w czoło z otwartej dłoni.. dobra zwierze które przyciągnie uwage em na tyle żeby poszła do lasu mnie szukać?.. amm żadne
zaśmiałem się histerycznie.
-czekamy aż zobaczą że nas nie ma czy co?
-mhmpf-pies wydawał sie zmęczony.
-śpij popilnuję nas mały-poklepałem go i oparty plecami do ściany ziemi gładząc psa juedną ręką a drugą trzymając na kolanach nuciłem.. muzyka była ukojeniem no nie?
-wop wooop woop-wydawałem z siebie coraz to dziwniejsze dzwięki ...
zaczynało się robić ciemno co najgorsze. byłem dzięki swojemu szczęściu ubrany w miarę cieplo a na biodrach zawiązaną miałem bluzę ... moze nie zamarznę. otuliłem się i czekałem dalej
<em xd >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.