Nie ukrywałam rozbawienia, przysłuchując się ich kłótni. Poszłam w ślady Emmalice i obserwowałam ich z bezpiecznej dla mego życia odległości. Na następny raz będę musiała się zaopatrzyć w popcorn, żeby móc w pełni nacieszyć się komedią rozgrywaną przed moimi oczami. I miałam nadzieję, że Meian wygra tą sprzeczkę z czarnowłosym, w czym z chęcią jej pomogę. Słysząc pytanie, padające z ust brunetki, uśmiechnęłam się szeroko.
- Tak, chociaż patrząc na nasze drzewo genealogiczne, bliżej jej jest do zostania moją ciocią niż kuzynką. - parsknęłam śmiechem, unikając poduszki lecącej w moją stronę. Brązowowłosa wymamrotała kilka niezrozumiałych słów w języku, jeśli się nie myliłam, verteńskim.
- Jesteś niemożliwa. - fuknęła niczym wściekła kotka. A skoro mowa o tych zwierzętach, gdzie się podziała Lupia? Zniknęła mi akurat w tedy, kiedy omal nie oberwałam jaśkiem przeznaczonym dla Mei. Z rozmyślań wyrwała mnie poduszka, którą oberwałam centralnie w twarz. Chwyciłam przedmiot, natychmiast ciskając nim w Alice.
- Na Valorein, ty mi mówisz, że jestem niemożliwa, to co ja mam o tobie powiedzieć? - mruknęłam, przewracając oczami.
- Kim jest Sky? I uprzedzając wszystkie odpowiedzi, zgaduję, że to następna osoba, która chodziła do NAC i orientuje się o wiele lepiej niż ja w tym wszystkim. Czuję się straszliwie, nie będąc wtajemniczoną w to wszystko. - powiedziałam, eksponując swoje białe ząbki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.