-hmm nie słyszałem jaki bal?-zapytałem i upiłem łyka.
-no.. przebierańców.. w tym roku tematyka to magiczne zwierzęta-powiedziała i przymknęła oczy.
-hmmm nie wiem.. nie mam z kim...-zaśmiałem się
-ja chyba ide-uśmiechneła się
-przyznaj sie idziesz po słodycze-zaśmiałem się i zjadłem jej kawałek czekolady.
-no co ty -zaśmiała się
-pójdziesz z mną?-zapytałem i przeturlałem sie na brzuch i wypiłem kolejny duży łyk. gazowany napój buzował mi w gardle i zabawnie łaskotał język,
-hmm?-popatrzyła na mnie zdziwiona
-czy poszła bys z mna na bal?-zapytałem i uśmiechnałem się
-no... nie wiem-zaśmiała sie
-oo-zturlałem się z łóżka padłem głowa pod nie i nagle zobaczyłęm niewielką buteleczkę.
-ej... mei czy twoje tabletki były w buteleczce?-zapytałem i cięgnałem po nią
-tak-wymamrotałą z ustami pełnymi czekolady
-no to znalazłem-podałem jej i szeroko się uśmiechnałem
-jak-patrzyła na mnie robiac wielkie oczy.
-turlanie sie jest magią-zaśmiałem się..
-dziekuuuje-ppisneła i rzuciła w mnie k\orzechem z czekolady.
-no to teraz znowu pytaaaaam -zaśmiałem się
-o coooooo
-baaaaaaaal-patrzyłem na nia z uśmiechem
-ja bede jako... coś ogniowego-zaśmiałem sie i czekałem
<pff>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.