zrobiła się cała czerwona.
-no i... nie rozumiem czemu sie tak stresowałas-zaśmiałem się i pokręciłem głową idac dalej.
-jak to-zmarszczyła lekko brwi
-nie ma co sie tak stresowac, miłość przychodzi sama w swoim tępie jak bym o tym wiedział wcześniej to nie był bym w dwóch związkach.. dean i amy ich kochałem-zaśmiałem sie
-to czemu..
-chciałem.. wydawało mi sie ze to robią te fajne dzieci wiesz? -wzruszyłem ramionami
-oh.. okej..-zaśmiała się
-no dokładnie.. nie ma co sie stresowac.. wszystko samo przyjdzie.. i pójdzie-westchnałem
-zerwali oni z tobą czy ty z..
-dean z mna zerwał.. moja wina złamałem mu serce.. bo tak mi kazali znajomi.. bycie z chłopakiem to nic normalnego-naśladowałem głody mojej paczki.
-ohh ..
-kochałem go ale no.. potem była amy.. wspaniała dziewczyna ale.. ona jak sie dowiedziała co umiem stwierdziła ze sie mnie boi.. kochałem ją.. obu ich kochałem ale przemineło.. zabrali sobie po kawąłku mojego serca i poszli -zaśmiałem się i kolejny papieros sie skończył.
-uh...
-no bywa.. naprawde bycie single nie oznacza bycia słabym.. oznacza bycie wystarczająco silnym ze czekasz na tego jedynego albo na tę jedyną-uśmiechnałem sie i stanałem pod akademikiem.
-dobranoc-uśmiechnałem się i ją lekko przytuliłem.
-dobranoc-była cała czerwona..
wróciłem do pokoju.. czekał na mnie wspólokattor.. i olbrzymi kubeł sorbetu gruszkowego.
-pamiętałeś!-zaśmialem się
-obiecałem !
<:)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
W przypadku komentarzy anonimowych należy pozostawić po sobie podpis:
~Wybrany podpis
Unikniemy przy tym mylenia anonimków.